Sample Image




Mnie wołał, abym odpędziła widmo. Potem zaczął mówić cichym, przejmującym głosem: — "Zawołajcie Halszkę, niech mi przebaczy, bo nie umrę spokojny.
Niech wejdzie, ona tam stoi za drzwiami. Czemu Amelia nie chce jej wpuścić ? Kto ma prawo męża oddzielać od żony?
"
Zakryłam twarz — każde słowo paliło mą duszę, jak rozpalone żelazo, którem znaczyli zbrodniarzy.
Doktor starał się mnie uspokoić: — Niech pani nie zważa na to, co majaczy w gorączce, jutro ani słowa pamiętać nie będzie.
Ale ja nie zapomnę nigdy...
Odtąd już milczał; pot kroplami wystąpił mu na twarz... była chwila przesilenia, prawie agonii.
Po pewnym czasie, który zdał mi się, jak rok, długim, doktor rzekł: — Wszystko będzie dobrze... teraz niech się pani położy, chorego zostawimy samego.
Gdy wyszedł, siedziałam jeszcze przy łóżku parę godzin.
Myśli zebrać nie mogłam, w głowie huczało, przed oczyma zaczęły migotać dziwne twarze, złote, o straszliwem spojrzeniu i wykrzywionych rysach.
Czułam gorączkę, położyłam się, przeleżałam tak do rana w stanie bezprzytomnym. Teraz jest mi dobrze, tylko ten ciągły szum w głowie... Konrad dotąd śpi.
Na samą myśl, że mógł umrzeć, doznaję tortur.
"Nikt nie ma prawa męża oddzielać od żony". — Prawda, prawda! ale dlaczego on to mówił? W gorączce?.
, i w gorączce nie powinien był do mnie tak przemawiać.
Konrad się przebudził, jest przytomny, ale nic nie pamięta, co mówił w nocy.
Wziął mnie za rękę, nie śmiałam jej cofnąć, ale było mi przykro. Może on myślał, że to Halszka?
_17 stycznia.
_
Konrad bardzo lubi kwiaty — chciałam mu przystroić pokój, ale bałam się wybierać pachnące.
Dlatego kupiłam przeważnie obce: azalee, kamelie, chryzantemy, gloksynie, oraz rzecz niezwykłą w zimie — doniczkę, pełną naszych bławatków z kilkunastu kłosami pszenicy.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 Nastepna>>